12:43 | GMT: 10:43 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Aktualności
Wyświetlane 91-100 z 22422 pozycji.
01.07.2020 10:58
01.07.2020 09:06

Indeks Menadżerów Zakupów Markit PMI polskiego sektora przemysłowego wzrósł do 47,2 pkt w czerwcu 2020 r. z 40,6 pkt zanotowanych przed miesiącem, poinformowała firma Markit, specjalistyczny dostawca badań gospodarczych. Nowe zamówienia spadają najwolniej od 10 miesięcy. Czerwcowe odbicie wskaźnika było także drugim największym wzrostem miesiąc do miesiąca od czasu rozpoczęcia badań w 1998 roku.

Konsensus rynkowy wynosił 46,5 pkt.

"W czerwcu polski PMI wzrósł o 6,6 pkt do poziomu 47,2 pkt, rejestrując drugi największy miesięczny wzrost w historii badań zaraz po wyniku odnotowanym w maju (8,7-pkt. wzrost). Czerwcowe odbicie wskaźnika było także drugim największym wzrostem miesiąc do miesiąca od czasu rozpoczęcia badań w 1998 roku. Najnowszy odczyt był najwyższy od czterech miesięcy, lecz pozostając poniżej neutralnego progu 50 wciąż sygnalizował trudne warunki gospodarcze w polskim sektorze wytwórczym wynikające ze słabego popytu oraz niskiego wykorzystania mocy przerobowych w czasie pandemii. Czerwcowy wynik był również słabszy niż średni odczyt wskaźnika rejestrowany przed kryzysem związanym z koronawirusem od listopada 2018 (48), kiedy rozpoczął się trend spadkowy" - czytamy dalej w komunikacie.

Popyt na polskie produkty przemysłowe słabnie nieustannie od 20 miesięcy - jest to druga najdłuższa taka sekwencja w 22-letniej historii, podano także.

"W czerwcu, choć polski PMI znów poszedł w górę zbliżając się do neutralnego progu 50, warunki gospodarcze w sektorze wytwórczym, mimo rozluźnienia obostrzeń, były wciąż słabe. Może dziwić fakt, że główny wskaźnik nie zarejestrował pozytywnej wartości po załamaniu koniunktury spowodowanej pandemią, lecz należy pamiętać, że polski przemysł przeżywał kryzys już dużo wcześniej - indeks zanurkował poniżej neutralnego progu 50 w listopadzie 2018, wyznaczając najdłuższy okres negatywnych odczytów od ponad 17 lat. W czerwcu tempo spadku wszystkich kluczowych wskaźników wyhamowało, a Wskaźnik Przyszłej Produkcji zarejestrował pozytywną wartość, choć niższą niż wyniki przed kryzysem" - skomentował ekonomista IHM Markit Trevor Balchin, cytowany w komunikacie.

Wartość wskaźnika wynosząca ponad 50 pkt oznacza wzrost aktywności przemysłowej, a poniżej tego progu - spadek aktywności.

(ISBnews)

01.07.2020 08:06
01.07.2020 08:01
30.06.2020 12:59

Inflacja konsumencka według drugiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) znalazła się w czerwcu br. powyżej prognoz rynkowych. Ekonomiści spodziewają się wolniejszego tempa spadku inflacji w br. roku i prognozują jej średnioroczny poziom w zakresie ok. 3-3,2% r/r.

Według GUS, inflacja wyniosła 3,3% w ujęciu rocznym w czerwcu br. (wobec 2,9% r/r w maju) w szybkim szacunku tych danych. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 0,7% w czerwcu. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 5,8% r/r, ceny nośników energii - wzrosły o 5,1% r/r, zaś ceny paliw do prywatnych środków transportu zmniejszyły się o 19,3% r/r. W ujęciu miesięcznym ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 0,1%, nośników energii - spadły o 0,1%, a paliw do prywatnych środków transportu - wzrosły o 5,4%, podał też Urząd.

Ekonomiści oczekują inflacji bazowej w czerwcu w zakresie 4-4,2% r/r - najwyższej od końca 2001 roku.

Za czerwcowym odczytem zdaniem ekonomistów prawdopodobnie stały czynniki kosztowe - podwyższone ceny usług z uwagi na wkład dodatkowych kosztów narzuconych przez reżim pandemii oraz skokowy wzrost cen paliw w ujęciu m/m. W miesiącach wakacyjnych presję inflacyjną będzie podbijał wzrost odłożonego popytu oraz zwiększony udział popytu na turystykę krajową. Zdaniem analityków na przełomie roku inflacja wyhamuje i znajdzie się poniżej celu inflacyjnego, zaś niektórzy ekonomiści oczekują pojawienia się deflacji w I kw. 2021 roku.

W średnim terminie część ekonomistów spodziewa się spadku presji inflacyjnej z uwagi na ujemną lukę produktową, której domykanie zajmie wiele kwartałów.

Według większości ekonomistów, dzisiejsze dane zmniejszają nieco komfort decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Zdaniem niektórych ekonomistów stopy pozostaną na niezmienionym poziomie co najmniej do końca 2021 roku.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze komentarze analityków:

"Mało prawdopodobne jest, aby na koniec br. wskaźnik CPI znalazł się poniżej 2%r/r. Raczej będzie to wartość bliższa środkowi celu NBP. Średniorocznie zaś wyniesie wg moich prognoz co najmniej 3,2% wobec 2,3% w 2019 r." - główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek

"Dane o inflacji prawdopodobnie nie będą mieć wpływu na politykę RPP. Rada jest przede wszystkim skupiona na sferze realnej, a nie cenach. W naszej ocenie stopy pozostaną na niezmienionym poziomie co najmniej do końca 2021" - starszy ekonomista ING Banku Śląskiego Piotr Popławski

"W średnim terminie spodziewamy się stopniowego spadku presji inflacyjnej z uwagi na ujemną lukę produktową, której domykanie zajmie wiele kwartałów. W 2020 r. inflacja pozostanie jednak na podwyższonym poziomie (średnioroczny wzrost cen w tempie ponad 3%). Rok 2021 przyniesie wyraźne wyhamowanie inflacji, a w 1Q21 nie można wykluczyć przejściowej deflacji" - starszy ekonomista Bank Pekao Adam Antoniak.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze wypowiedzi ekonomistów in extenso:

"Czerwiec przyniósł, w stosunku do maja, istotny wzrost cen towarów i usług. Tym samym w ujęciu rocznym inflacja już nie kontynuowała hamowania, ale dość gwałtownie przyspieszyła. Z danych GUS wynika, że w czerwcu ceny żywności spadły o 0.1%m/m, ceny nośników energii również spadły o 0.1%m/m, natomiast prawdziwego skoku dokonały ceny paliw (wzrost aż o 5.4%m/m). Ceny paliw miały niewątpliwie bardzo duży wpływ na przyspieszenie rocznego wskaźnika CPI w czerwcu, ale musiały być także inne kategorie, które mocno się do tego przyczyniły. Spory wzrost cen mógł dotyczyć np. nadal „zdrowia", restauracji i hoteli (tj. turystyki), i zapewne nadal w górę pięły się także ceny szeroko rozumianych usług. Inflacja bazowa, jak wskazują szacunki oparte o dzisiejsze dane, ponownie istotnie przyspieszyła w czerwcu i wyniosła już przynajmniej 4.0%r/r. Czerwcowe dane potwierdzają, że hamowanie inflacji w Polsce nie będzie procesem ani jednostajnym, ani szybkim. Z jednej strony polska gospodarka znajduje się w recesji i spadł popyt na towary i usługi, co powinno inflację obniżać, podobnie jak coraz wyższa zeszłoroczna baza odniesienia. Z drugiej jednak strony wahania cen ropy naftowej na świecie, czy też ogólnie wyższe koszty produkcji towarów oraz świadczenia usług, będą trzymały inflację w ryzach bądź ją wręcz podbijały. Mało prawdopodobne jest, aby na koniec br. wskaźnik CPI znalazł się poniżej 2.0%r/r. Raczej będzie to wartość bliższa środkowi celu NBP. Średniorocznie zaś wyniesie wg moich prognoz co najmniej 3.2% wobec 2.3% w 2019 r. Z punktu widzenia RPP opublikowany dziś wstępny szacunek czerwcowej inflacji pokazuje, że Rada zupełnie niepotrzebnie martwi się o możliwość wystąpienia deflacji w Polsce. Co więcej, biorąc pod uwagę czas przełożenia decyzji RPP na gospodarkę (a jest to kilka kwartałów), być może okaże się, że Rada zbyt mocno i zbyt szybko obniżyła w ostatnich miesiącach stopy procentowe, i że trzeba będzie je dość szybko podnosić" - główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek

"Dynamika inflacji wzrosła w czerwcu z 2,9% do 3,3%r/r, wobec konsensusu 2,8%. Zaskoczenie wynika z wysokiej inflacji bazowej. Na podstawie wstępnych danych szacujemy, że podniosła się ona z 3,8% do 4,0%r/r. Wysoki poziom cen prawdopodobnie odzwierciedla odbicie popytu po kwarantannie. Inflacja prawdopodobnie utrzyma się na relatywnie wysokim poziomie przez wakacje. W dalszej części roku CPI powinien jednak spadać. Dane z rynku pracy wskazują spowolnienie dynamiki płac i wzrost bezrobocia, a więc słabszy popyt konsumpcyjny. W efekcie prognozujemy, że na przełomie roku CPI znajdzie się poniżej celu inflacyjnego NBP. Dane o inflacji prawdopodobnie nie będą mieć wpływu na politykę RPP. Rada jest przede wszystkim skupiona na sferze realnej, a nie cenach. W naszej ocenie stopy pozostaną na niezmienionym poziomie co najmniej do końca 2021" - ekonomista ING Banku Śląskiego Piotr Popławski

"Widzimy znaczące ryzyko wzrostu naszej prognozy inflacji na 2020 i obecnie szacujemy ją na 3,1%. Sądzimy, że średnia inflacja może wznieść się powyżej górnej granicy celu inflacyjnego w tym roku. Jednakże spadający popyt w II poł. 2020 może hamować w pewien sposób presję wzrostu pochodzącą z sektora usług" - analityk Erste Group Research Małgorzata Krzywicka.

"Według wstępnego szacunku GUS (flash) tempo wzrostu cen konsumpcyjnych przyspieszyło w czerwcu do 3,3% r/r z 2,9% r/r w maju. Wprawdzie kształtowanie się cen czynników nie bazowych (żywność, nośniki energii, paliwa) było zbliżone do naszych prognoz, jednak mieliśmy do czynienia ze wzrostem inflacji bazowej. Pomimo wysokiej bazy odniesienia z czerwca ubiegłego roku inflacja bazowa z wyłączeniem cen żywności i energii wzrosła w okolice 4% r/r. Szczegółową strukturę CPI poznamy w połowie miesiąca, jednak wiele wskazuje na to, że po odmrożeniu sektora usług i urealnieniu wcześniej imputowanych przez urząd statystyczny cen mieliśmy w wielu sektorach do czynienia z ich istotnym wzrostem. Odroczony popyt był na tyle silny, że pozwolił przedsiębiorcom na przerzucenie na konsumentów wyższych kosztów funkcjonowania w reżimie sanitarnym. Kolejne miesiące pokażą na ile trwałe będzie to zjawisko. Z jednej strony konsumenci mogą się przyzwyczaić do nowych cenników i zaakceptować wzrost cen wielu usług. Z drugiej strony, słabnący popyt i konkurencja o klienta może wymuszać cięcia cen. Należy się spodziewać, że utrzymująca się pandemia ograniczy wyraźnie popyt na usługi turystyki zagranicznej, generując silny efekt substytucyjny w postaci zwiększonego zainteresowania turystyką krajową. W efekcie możemy mieć do czynienia z presją na ceny m.in. w takich kategoriach jak restauracje i hotele. Bezprecedensowy szok pandemiczny okazał się wyraźnym zaburzeniem procesów cenowych. Lockdown sztucznie „zamroził" ceny wielu usług (imputacje), a wychodzenie gospodarki z kwarantanny przyniosło skokowe urealnienie cen, którego skala okazała się trudna do oszacowania. W średnim terminie spodziewamy się stopniowego spadku presji inflacyjnej z uwagi na ujemną lukę produktową, której domykanie zajmie wiele kwartałów. W 2020 r. inflacja pozostanie jednak na podwyższonym poziomie (średnioroczny wzrost cen w tempie ponad 3%). Rok 2021 przyniesie wyraźne wyhamowanie inflacji, a w 1Q21 nie można wykluczyć przejściowej deflacji" - starszy ekonomista Bank Pekao Adam Antoniak.

"Inflacja w czerwcu przyspieszyła do 3,3% r/r (z 2,9% w poprzednim miesiącu). To solidne zaskoczenie w górę – mediana rynkowych prognoz wynosiła 2,9% r/r. Nieskromnie przyznamy jednak, że nie jest to zaskoczenie dla nas, ponieważ dokładnie tyle wynosiła nasza prognoza. Jak pisaliśmy rano: poważnie zastanowiły (i przestraszyły) nas ceny w Niemczech, które pokazały spore wzrosty, w tym efekty przerzucania kosztów na konsumentów. Postanowiliśmy zagrać ten temat. Podwyższenie inflacji ma jednak przejściowy charakter. Wkrótce zobaczymy niższe wartości. Co napędziło czerwcowy odczyt inflacji? Głównie inflacja bazowa, w której kryje się „pocovidowy" wzrost cen usług. Dzisiejszy odczyt wskazuje na inflację bazową, która może dobić nawet do 4,2% r/r. Ceny żywności pozostały na podobnym poziomie w ujęciu miesięcznym (-0,1% m/m), podobnie jak ceny energii. Zgodnie z oczekiwaniami, rosły ceny paliw – o 5,4% m/m (choć to nadal spory minus na rocznych dynamikach). Jak pisaliśmy w porannym komentarzu, inflację bazową napędzały najprawdopodobniej m.in. coraz powszechniejsze dopłaty „covidowe" do świadczonych usług (np.. dentyści, fryzjerzy). Te były z łatwością przerzucane na konsumentów, co mogło powodować dalsze wzrosty w kategoriach zdrowie, czy inne. Ponadto, rosły ceny kategorii związanych z turystyką i gastronomią. Zmiana preferencji dot. wakacyjnych kierunków (o ile w przypadku braku wyboru można mówić o preferencjach) na wakacje w kraju, przekładać się będzie na drożejące ceny usług w tej kategorii. Wzrosty te zobaczyliśmy, naszym zdaniem, nie tylko na popularnych w Internecie paragonach znad morza, ale też w czerwcowym wstępnym odczycie inflacji. Co może nas czekać w następnych miesiącach? Perspektywa spadku inflacji oddala się, ale nie falsyfikuje. Wejście dopłat „covidowych" i specyficzne wakacje będą generować efekty bazowe, gdy aktywność gospodarcza wróci do „normy" w 2021 roku. Kwesta suszy, przestała być tematem, który może wpływać na wskaźnik, a paliwa będą ograniczać inflację w coraz mniejszym stopniu. Kształtowanie się cen żywności będzie wyglądało podobnie, jak w ubiegłym roku, ale jednak nieco niżej co przełoży się na spadek rocznego wskaźnika cen żywności. Najciekawsza pozostaje inflacja bazowa, która mocno się zaburzyła z powodu sposobu jej pomiaru w czasie pandemii. Wszelkie analizy oparte na luce popytowej wskazują, że ta inflacja będzie dużo niższa za 1-1,5 roku. Ale trzeba też brać pod uwagę czynniki, które zmniejszają znaczenie luki popytowej i mogą sprawiać, że ta luka może się domknąć już w okolicy przełomu 2021 i 2022 roku. W inflacji pojawia się mnóstwo czynników dodatkowych, które są niejako premią za Covid-19, szczególnie widać to w usługach. Biorąc pod uwagę, że konsument ma się dobrze, firmy mogą w dalszym stopniu wymyślać dodatki do cen, a konsument, chcąc czuć się bezpiecznie, będzie te dodatki płacił (co widać w dzisiejszym odczycie). Mnóstwo usług straci też korzyści skali, jak na przykład lotnictwo. Inflacja w 2021 pozostanie poniżej celu, ale nie będzie deflacji. RPP nie zareaguje na wyższy odczyt przypisując mu (słusznie) pochodzenie kosztowe. Jak pisaliśmy wyżej, opłaty związane z epidemią nie będą obowiązywać, gdy epidemia minie. Co więcej, gdy odłożony popyt się skończy i skończą się wakacje, skończy się presja kosztowa na ceny i górę weźmie popyt. To dlatego nie warto wycofywać się ze scenariusza spadków inflacji. W 2021 roku pojawią się przejściowo poziomy w okolicach 1%. I to będzie dołek, z którego inflacja ruszy już powoli w górę" - analitycy mbanku.

"Najprawdopodobniej (co znajduje potwierdzenie w opiniach przedsiębiorców) wzrosty cen są napędzane przez usługi, za które trzeba płacić coraz więcej. Zaostrzony reżim sanitarny z perspektywy producenta oznacza ograniczenie podaży oraz procedury dalekie od optymalnych, czego skutkiem jest konieczność dostosowania w górę cen. Już w połowie miesiąca będziemy w stanie powiedzieć, gdzie te wzrosty są najbardziej widoczne w skali całej gospodarki. W ciemno można obstawiać usługi fryzjerskie, kosmetyczne czy dentystyczne, w których istnieje duża determinacja do przestrzegania restrykcyjnych zasad, przez wzgląd na bezpieczeństwo pracowników, a popyt jest sztywny. Nie można również zapomnieć o cenach usług turystycznych i powiązanych z nimi usług hotelarsko-gastronomicznych. Branża korzysta z ograniczeń nałożonych na wyjazdy zagraniczne, odbudowuje poduszkę finansową po fatalnym kwartale, a ostateczny efekt wzmacnia obecność zapowiadanego bonu turystycznego" - ekspertka ekonomiczna Konfederacji Lewiatan Sonia Buchholtz.

"Zaskakujący wzrost inflacji był spowodowany przez silny wzrost inflacji bazowej (CPI po wyłączeniu cen żywności i energii) oraz rosnące ceny paliw. Ceny paliw wzrosły w czerwcu o 5,4% m/m po spadku o 4,5% m/m w maju odzwierciedlając normalizację sytuacji na globalnym rynku ropy naftowej. Ich roczne tempo spadku spowolniło do -19,3% r/r z -23,4% r/r odnotowanych w maju. Ceny żywności spadły w ciągu miesiąca o 0,1%, zgodnie z naszymi szacunkami i nie odbiegały znacząco od wzorca sezonowego. Ich roczny wzrost pozostał jednak relatywnie wysoki: +5,8% r/r wobec +6,2% r/r w maju. Wzrost cen żywności prawdopodobnie pozostanie w tym roku podwyższony ze względu na niesprzyjające czynniki klimatyczne (przymrozki, susza, podtopienia). Największym zaskoczeniem jest inflacja bazowa, która w centrum najgłębszej recesji od transformacji przyspieszyła, wg naszego szacunku, do najwyższego od końca 2001 poziomu 4,0-4,1% r/r wobec 3,8% r/r w maju. Na etapie publikacji szacunku flash możemy tylko spekulować na temat przyczyn takiego wzrostu. Prawdopodobnie mieliśmy do czynienia z kontynuacją zapoczątkowanego w maju przenoszenia na końcowych odbiorców koszów sanitarnych związanych z epidemią. W takich działaniach do usług fryzjerskich i medycznych mogły w czerwcu dołączyć usługi turystyczne i hotelarstwo, ze względu na kontynuację odmrażania gospodarki i rozpoczynający się letni sezon turystyczny. Zwiększony popyt w związku z ograniczeniem możliwości spędzania wakacji za granicą mógł się dodatkowo przyczynić do wzrostu cen w hotelarstwie i gastronomii. Wysoki popyt i przeciążenie sieci internetowej mogły się z kolei przełożyć na podwyżki cen w kategorii łączność (były informacje o podwyżkach jednego z operatorów). Wprowadzenie opłat antycovidowych ma charakter jednorazowy, w związku z tym nie powinno ono prowadzić do dalszego wzrostu inflacji bazowej. Z drugiej strony, utrzymująca się niepewność epidemiczna sprawia, że nie oczekujemy ich szybkiego zniesienia (ścieżka inflacji bazowej pozostanie podwyższona). Czerwcowy odczyt zmniejsza komfort RPP, która dokonała bezprecedensowego luzowania polityki pieniężnej. Sądzimy, że Rada będzie podkreślała domniemany przejściowy charakter przyspieszenia inflacji oraz dezinflacyjne oddziaływanie spowolnienia gospodarczego w średnim terminie. W ostatnim czasie nastąpiła konwergencja oczekiwań inflacyjnych firm i gospodarstw domowych, w kierunku umiarkowanego wzrostu cen. Naszym zdaniem inflacja będzie się w kolejnych miesiącach stopniowo zmniejszać" - analitycy PKO BP.

"Na podstawie dzisiejszych szczątkowych danych nie jest możliwe wskazanie przyczyn wzrostu inflacji bazowej w czerwcu. Mało prawdopodobne jest by był on efektem przyjętej metodyki GUS doszacowania danych  w przypadku niektórych kategorii usług, gdzie nie jest prowadzona działalność (m.in. turystyka, komunikacja lotnicza) polegająca m.in. na przyjęciu sezonowego wzorca zmian cen, gdyż w tych kategoriach założyliśmy zmiany zgodnie z dotychczasową metodyką GUS. Raczej należy przypuszczać, że w większym stopniu do czerwcowego wzrostu inflacji bazowej przyczynił się coraz szerszy powrót GUS do „realnych" danych wraz z już szerokim „odmrażaniem" aktywności w czerwcu. Prawdopodobnie kontynuowany był (na większą skalę niż założyliśmy) trend wzrostu cen usług lekarskich, dentystycznych i kosmetycznych (dodatkowe opłaty związane z zapewnieniem bezpieczeństwa sanitarnego). Natomiast na ten moment można postawić wstępną hipotezę, że inflację bazową „ciągnęły" w górę ceny usług (przy udziale dodatkowych kosztów związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa sanitarnego), które przeważyły nad efektem osłabienia popytu, skutkującego niższymi cenami towarów (np. odzieży). Na to dodatkowo mógł nakładać się, ograniczający osłabienie popytu, efekt działań łagodzących szok gospodarczy związany z pandemią (tarcze antykryzysowe) oraz efekt substytucji – przekierowanie części popytu z usług (np. turystyka zagraniczna, rekreacja i kultura) na rynek dóbr, osłabiający spadek cen tych ostatnich. Dodatkowo prawdopodobnie towarzyszą temu zaburzenia związane z przechodzeniem ze statystyk cen doszacowywanych przez GUS na dane realne. Na ostatecznie rozstrzygnięcie tych wątpliwości musimy poczekać do ostatecznej publikacji danych nt. czerwcowego wskaźnika CPI i jego pełnej struktury (15. lipca). W przypadku pozostałych składowych cen w dzisiejszej publikacji nie ma większych niespodzianek. Zgodnie z oczekiwaniami w czerwcu czynnikiem, który oddziaływał w kierunku wzrostu CPI był skokowy wzrost cen paliw – o ponad 5% m/m. W efekcie, po tym jak dynamiczny spadek cen paliw (za sprawą silnego spadku cen ropy naftowej) był najważniejszą przyczyną skokowego obniżenia wskaźnika CPI z 4,7% r/r w lutym do 2,9% r/r w maju, w czerwcu ten trend wyhamował. W skali roku spadek cen paliw zmniejszył się do -19,3% wobec -23,4% r/r. Oczywiście ceny paliw nadal znacząco przyczyniają się do tego, że wskaźnik CPI pozostaje wyraźnie niższy niż z początkiem roku, niemniej już  nie powodują jego dalszego spadku. Generalnie zgodnie z oczekiwaniami w czerwcu w kierunku niższej inflacji oddziaływały ceny żywności. W czerwcu w skali miesiąca ceny żywności lekko spadły oraz obniżyła się dynamika roczna cen żywności. Według naszych szacunków na podstawie danych z rynku hurtowego przyczynił się do tego dalszy spadek cen mięsa oraz spadek cen warzyw (wczesne wejście na rynek nowalijek, które wyraźnie staniały w trakcie miesiąca). Spadkowi dynamiki rocznej cen mięsa i warzyw sprzyjała też wysoka baza odniesienia sprzed roku. Oceniając perspektywy inflacyjne w średnim okresie podtrzymujemy oczekiwania obniżenia w trakcie roku inflacji bazowej. Nadal uważamy, że wraz ze znoszeniem obostrzeń administracyjnych dot. aktywności gospodarczo-społecznej z czasem w statystykach ujawni się efekt słabszego popytu, skutkując obniżeniem dynamiki cen i obniżeniem inflacji bazowej. Jednocześnie zakładamy proces obniżania inflacji bazowej będzie hamowany przez  „przerzucenie" na klientów dodatkowych kosztów związanych z zapewnieniem odpowiednich warunków sanitarnych związanych z zabezpieczeniem przed epidemią. Jednocześnie w krótszym okresie ten efekt może oddziaływać silniej niż zakładaliśmy. Dla ostatecznych wniosków konieczna jest wspomniana dokładna analiza przyczyn wysokiej czerwcowej inflacji bazowej na podstawie szczegółowych danych. Na tej podstawie możliwa będzie ocena bilansu ryzyk dla naszej bazowej prognozy. W dalszej części  roku wskaźnik CPI nadal obniżać będzie spadek dynamiki cen żywności w wyniku wygaśnięcia obserwowanej na przełomie 2019 / 2020 presji na globalny wzrost cen surowców żywnościowych. Wobec poprawy warunków hydrometeorologicznych rośnie prawdopodobieństwo wyraźniejszej deflacji cen warzyw wobec bardzo wysokich cen sprzed roku. Nadal w kierunku niskiej inflacji (szczególnie w II kw.) oddziaływać będzie niska dynamika cen paliw w związku z niskimi cenami ropy naftowej na światowym rynku. Nawet oczekując jeszcze dalszego lekkiego wzrostu cen ropy naftowej w II poł. br. (zakładając odbicie aktywności gospodarczej) w kierunku 45 USD/baryłkę, cena surowca pozostanie niższa niż przed rokiem. Z tego względu, choć w mniejszej skali niż w samym II kw., ujemna kontrybucja do wskaźnika CPI cen paliw będzie utrzymywać się także w kolejnych kwartałach. Z kolei w kierunku podwyższonej inflacji przez cały rok oddziaływać będzie wysoka dynamika cen zależnych od decyzji administracyjnych. Łącznie prognozujemy, że powyższe tendencje poskutkują kontynuacją spadku wskaźnika CPI w nadchodzących miesiącach poniżej poziomu 2,5% w pod koniec roku. Jednocześnie obserwowane tendencje w inflacji bazowej stanowią czynnik ryzyka dla prognozy inflacji. Nie można wykluczyć, że wydłużenie w czasie procesu spadku inflacji bazowej z bieżących wysokich poziomów może odsunąć wyraźniejszy spadek inflacji na I poł. 2021 r." - główny ekonomista BOŚ Banku Łukasz Tarnawa.

(ISBnews)

30.06.2020 10:00
30.06.2020 09:31
29.06.2020 11:05
29.06.2020 11:04
29.06.2020 09:00

Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) - informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach w wielkości bezrobocia - wzrósł o 1 pkt w czerwcu 2020 r., podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Analitycy oczekują, że należy liczyć się ze wzrostem stopy bezrobocia silniejszym niż wskazują obecne oficjalne dane (stopa bezrobocia rejestrowanego - 6%) i wskazują, że najwcześniej jesienią będzie można ocenić skalę i trwałość zmian na rynku pracy.

"Zbyt wcześnie jest, aby w pełni szacować skutki zamrożenia działalności gospodarczej dla rynku pracy. Reaguje on zwykle ze znacznym opóźnieniem w stosunku do zmian aktywności całej gospodarki. Wiele firm do tej pory nie potrafi ocenić skali redukcji popytu na swe towary i usługi oraz tempa, w jakim popyt ten będzie się odradzał. Jednocześnie przedsiębiorcy mają świeżo w pamięci trudności w znalezieniu pracowników w okresie przed pandemią. Stąd też zapewne zachowują dużą powściągliwość w zwalnianiu pracowników, a swe plany zatrudnieniowe formułują na bieżąco i na tyle elastycznie, na ile pozwalają przepisy prawa pracy" - czytamy w raporcie.

Analitycy podkreślają, że firmy nieco ograniczyły plany zwalniania pracowników planów szacunków sprzed miesiąca, to nadal obserwowana jest przewaga odsetka firm deklarujących zwolnienia nad tymi, którzy zamierzają zwiększyć w najbliższym czasie zatrudnienie.

"Jednocześnie nastąpił niewielki wzrost liczby ogłoszeń o nowych miejscach pracy napływających do powiatowych urzędów pracy, co w znacznym stopniu jest efektem stopniowego przywracania ich działalności. Była to jednak niewielka poprawa w stosunku do gwałtownego spadku w marcu i kwietniu br." - czytamy dalej.

W materiale oceniono, że zmiany na rynku pracy nie miały charakteru gwałtownego i jest on w stanie zawieszenia, który zapanował wśród pracodawców, urzędów pracy i pracowników, prawdopodobnie do końca wakacji.

"Pracownicy poszukujący pracy prawdopodobnie również ograniczyli swą aktywność i w znacznej części pozostali w domu. Część znalazła zatrudnienie w sektorze usług, na które wzrósł popyt w okresie pandemii, np., w usługach kurierskich, firmach wysyłkowych, w usługach i produkcji około-medycznej lub w szarej strefie" - czytamy w raporcie.

(ISBnews)

Poniedziałek, 10 sierpnia 2020
03:30 Chiny Inflacja PPI lipiec
03:30 Chiny Inflacja CPI lipiec
07:45 Szwajcaria Sytuacja na rynku pracy lipiec
08:00 Rumunia Bilans handlu zagranicznego czerwiec
08:00 Norwegia Inflacja PPI lipiec
08:00 Norwegia Inflacja konsumencka lipiec
09:00 Słowacja Produkcja przemysłowa czerwiec
09:00 Turcja Stopa bezrobocia czerwiec
10:30 Strefa Euro Indeks Sentix sierpień